Wyraziste, orientalne nuty delikatnie głaszczą skrzydełka nozdrzy łaskocząc nieco figlarnie. Chwytam je głębokim wdechem, czerpię całą pojemnością życiową umęczonych płuc. Zawiesiste woni cząsteczki kłębią się w nich skondensowaną, nieco ociężałą chmurą przez krótką chwilę, po czym skwapliwie wnikają nawet w te najdalsze, ciemne oskrzelików korony. Jeszcze jeden wdech i już leniwie przetaczają się żył szerokimi kanałami. Jeszcze chwila i już rozlewają się tym przyjemnym, paraliżującym oszołomieniem po całym ciele. Kojący dotyk momentalnie ugłaskuje ostre nerwów szpilki. Ciepło kochanej dłoni łagodnie wnika w skórę na piersi, kładąc się miękkim pledem na rozedrganym sercu. Pod powiekami świetlista tafla wody delikatnie marszczona wiatrem.
Głosy szmerem się stają w oddali.
Już nic się we mnie nie kłębi...
![]() |
źródło |
Kochani, przepraszam, że tak długo przeciągnęło się rozstrzygnięcie mojej zabawy, tak jakoś łaziłam, jęczałam, stękałam i z tego wszystkiego wylądowałam na trzytygodniowym leczeniu w szpitalu. Nic poważnego, raczej standard w stylu raz na wozie, raz.. :) Nie żebym nie miała cyberłączności z Wami, raczej ochoty na cokolwiek prócz wyobrażania sobie rzeczywistości, oczywiście tej zgoła innej, niekoniecznie lepszej, innej... po prostu:)
No w kiepskim momencie teraz jestem, próbuję przeczekać...
No w kiepskim momencie teraz jestem, próbuję przeczekać...
Ale nie o tym, o koszyczku miało być. I tak moja Rzeczypospolita na Ludowo zapragnęła polecieć do Trojandy (gratuluję z całego serducha! Proszę o kontakt, adres jest gdzieś u góry po prawej). Ślicznie dziękuję Wam za opowieści o zwierzakach, mężczyznach (nieco alegorycznie) i wsi spokojnej, cudnie się je czytało. Na pocieszenie dodam, że uplotłam górę bransoletek, które to z pewnością będę sobie rozdawała, tu i tam... tak więc do dalszych zabaw zapraszam niebawem :) Do pisania też wrócę, wiem... zawsze wracam :)))
***
Dobrze,że jesteś, tak długo bez wiadomości, to różne myśli chodzą po głowie .
OdpowiedzUsuńGratuluję Trojandzie.
Dziękuję kochana :) bardzo miło mi się na serduchu zrobiło...wiesz, taki pogmatwany czas mnie dopadł, strata domu, walka na kilku frontach, jak się uwali człekowi na plecy to oczywiście całym stadem :) nie chciałam też zatruwać nikogo i sama się w tym kisić :) ale światełka widzę tu i ówdzie, więc i ochota na cokolwiek się pojawia :))))
OdpowiedzUsuńGorąco namawiam do przygarnięcia kota, trzeba może ślubnego postawić przed faktem dokonanym (tak mój tata kiedyś przywiózł pieska, mama wcześniej słyszeć nawet nie chciała, a w dwa dni serducho jej się roztopiło) :))) Czasami się zastanawiam jak by wyglądało moje życie bez obecności zwierzaków i jestem świecie przekonana, że byłoby o wiele smutniejsze:))) i uboższe, zdecydowanie!!!
ps. dziękuję za udział w zabawie, jeszcze coś koszyczkowego uplotę o oddam:) wiadomo :)))
Uściskuję ciepło :D
Dobrze, że jesteś już; dobrze, że zdrowiejesz; dobrze, że dostrzegasz światełka. lampa na górze i efekty przecudne. Aż się chce...:)
OdpowiedzUsuńNo wreszcie jakiś głos od Ciebie :)
OdpowiedzUsuńNiech Ci się dobrze dzieje!
OdpowiedzUsuńJak dobrze znów do Ciebie wrócić wiedząc, że Jesteś:)
OdpowiedzUsuńGratulacje ;))) A na Ciebie strasznie dłużyło mi się czekanie, bo nie dokończyłaś opowieści, w której się zaczytałam ;)))
OdpowiedzUsuńgratulacje! wracaj do zdrowia!
OdpowiedzUsuńjak światełko zaczyna przebijac to zaraz robi się coraz więciej - ciesze się że jesteś:)
OdpowiedzUsuńDużo, dużo zdrówka:) Świetny ten żyrandol:) robi niesamowite wrażenie:)
OdpowiedzUsuńI gratulacje dla Trojandy:)
Witam i gratuluję.Trafiłam i nie żałuję-fantastyczny ten blog.Jeśli pozwolisz zostanę na dłużej.Pozdrawiam z Dobrych Czasów.Jola
OdpowiedzUsuńCoś przepięknego! Również gratuluję oczywiście:) Jestem u Ciebie pierwszy raz... świetny blog! Będę na pewno wpadać częściej! Jak zechcesz to zapraszam również do mnie. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJak się miewasz, dzielna Sydonio? Jak tam zdrowie? Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, aby dalej wszystko toczyło się coraz lepiej.
OdpowiedzUsuńDobry wieczór :) Mam nadzieję, że zdrowie już dopisuje :)
OdpowiedzUsuńNo i chciałam się przypomnieć... Zapisałaś się na podaj dalej, ale chyba nie dostałam od Ciebie maila, a chętnie bym Ci coś sprezentowała ;)
Pozdrawiam serdecznie!