Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie podoba mi się. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie podoba mi się. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 czerwca 2012

Nie wesoło nie zabawnie

Bo jak tu się śmiać ze spuchnięta gębą
rechotać
gdy człek obolały
gdy marudzi się
i smęci
i nogami powłóczy
szurając jak szczur stuletni
albo żebraczyna na etacie?

Jak tu się źdźbłami cieszyć
chmurki gonić po niebie
gdy wzrok mocno zmącony
zmęczony
i zrozpaczony
gdy strach odstąpić kibelek
tak choćby na ćwierćkroczku?

Jak się w całości oddawać
lenistwu ukochanemu
bo gdy tylko się legnie
to zaraz głowa pełna
zmartwień
zmor i smętów
aż biadolić człek zaczyna
i tak w koło Macieju
 i uparcie od nowa

no jak?
się zapytuję
mocno retorycznie :)




Wybaczcie mi, że zmusiłam Was do czytania powyższego. Wstąpiłam właśnie z namaszczeniem w czwarty etap rozpaczy, potocznie głupawą zwany, bo znów przyplątały mi się przeboje z zębami. Wszyscy chcieli dobrze (wszyscy: znaczy się każdy, kto postanowił mi pomóc i wziąć się za te moje zniszczone lekami uzębienie), a wyszło jak zawsze. Wskutek czego mam poważne deformacje twarzy po lewej stronie w postaci cudnie okazałego obrzęku, po prawej nie lepiej, bo studentka cośtam przepchnęła przez wierzchołek zęba i samo miało przejść, ale wiadomo, nie byłabym sobą, gdyby się nie spaprało i właśnie po przeciwnej stronie również robi się rozkosznie balonowato. Pocieszające jest to, że będę spuchnięta równomiernie, na chomiczycę. No cóż, cierpiętnicą ci ja dyplomowaną. W poszukiwaniu domowych sposobów u doktora Googla (a konkretnie stąd), dowiedziałam się, że by sobie ulżyć powinnam:
* gryźć goździki i najlepiej wpychać je do dziury
...dziury ani tym bardziej goździków nie posiadam- odpada
* wypłukać wnętrze "kieliszeczkiem czystej, dobrze schłodzonej wódeczki", a najlepiej pić i płukać, na zmianę
...no cóż, biere antybiotyki i nie po drodze im z wódeczką, choćby nawet nie wiem jak mocno schłodzoną  (za to po drodze im z sensacjami żołądkowymi górnymi i dolnymi oraz mocno oswojonymi już drożdżakami, o przewrotny, okrutny losie) -tak czy siak odpada
* miejscowo zastosować wacik z jodyną
...jodyny, kocanek ani nawet płynu Lugola brak, apteki zresztą też- trudno, odpada
* włożyć czosnek, bądź wacik nasączony wódką do przeciwległego ucha
...eee, bolą zęby po obu stronach, zaaplikowanie tej metody skutkowałoby utratą słuchu, a co za tym idzie całkowitą dezorientacją, bo jak wiadomo wzrok u mnie nietęgi, i choć czosnek lubię, to jednakże smakowanie go małżowinami strasznie mnie odstręcza- bleee, odpada
* nacierać bolące miejsce aspiryną
...o nie! bolące miejsce nie daje się dotknąć, a co dopiero natrzeć- niemasochistycznie odpada
* mocno rozmasować ząb szczoteczką do zębów
... ale z dwojga złego to już wolę natrzeć wszystkie zęby aspiryną, chociaż nie mam pojęcia jak się do tego zmusić, ale wymyśliłam, że zacznę od palców u stóp i sukcesywnie będę się posuwać wyżej, może nim się spostrzegę... :)))

STASYS EIDRIGEVICIUS "Ostatni ząb"


Taaak, no przecież jakbym wiedziała, jak się zmuszać do pewnych rzeczy to z pewnością miałabym już swój pierwszy, zarobiony milion dawno za sobą. Ot co!

*

wtorek, 24 stycznia 2012

NIE dla ACTA czyli manifest osobisty (póki mogę)

W niedalekiej przyszłości:
-Mamusiu, a zaśpiewasz mi kołysankę?
-Nie mogę kochanie, jeszcze ktoś usłyszy...



O ACTA powiedziane zostały już stosy słów, tylko podpalić i zostanie garstka popiołu. Zadziwiające jest to, że pod przykrywką walki z piractwem, "ktoś" próbuje ugodzić w nasze konstytucyjne prawa i wolność, czyniąc to w taki podstępny sposób. Prawa te mogą być jedynie ograniczane tylko w stanie wyższej konieczności (np. dla bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego). Środki przewidziane w ACTA są nieadekwatne do celów- czyli będziemy inwigilowani celem sprawdzenia (oficjalnie), czy aby nie upubliczniliśmy zdjęcia naszego pieska, z logiem Biedronki gdzieś w tle. NIE popieram piractwa, ale to nie o złodziejstwo tak naprawdę chodzi, tylko o broń, jaką zamierza się wytoczyć do tej rzekomej z nim "walki". Ale to nie wszystko: nie będzie można ulepszać rzeczy już powstałych, więc jak ktoś wymyśli samoosuszającą się parasolkę, popełni przestępstwo, bo przecież "nie wymyślił" parasolki. O tańszych odpowiednikach leków można zapomnieć (nielegalne), a zahamowanie rozwoju? Logicznym jest, że każda nowa wiedza wypływa z mieszaniny wcześniejszych. Zresztą, co bym nie powiedziała, zmierzam ku jednemu: bardzo mi się to wszystko nie podoba i jestem mocno zaniepokojona, bo stawiany jest interes komercyjny ponad moją wolność słowa i mój swobodny dostęp do informacji. Strach się bać...




ufff..... teraz czas się czymś zająć, bo jak pomyślę, że będę zmuszona zaliczyć wirtualnego zgona, to mi się tak jakoś straszno robi :)




 


*

wtorek, 5 lipca 2011

Chińska Harmonia


W poprzednim wpisie deklarowałam opowieść o szukaniu Harmonii, a ponieważ już jej nałapałam, przywiozłam do domu i postawiłam na stoliku, to z góry uprzedzam, że będzie to długaśna, przynudnawa historia o... biedronce, a na domiar złego Azjatyckiej (ponoć zmutowanej przez poczciwego człowieka), więc będę szczerze zdziwiona jeśli choć jeden czytelnik wytrwa do końca;). Aaaale to chyba jedna z niewielu rzeczy jaką mogę zrobić dla dobra naszych rodzimych biedronek siedmiokropek (choć, szczerze mówiąc, nie mam nawet krzty nadziei, że im to w czymkolwiek pomoże).


Biedronka siedmiokropka, źródło

Owym zmutowanym złoczyńcą czyhającym na nasze  poczciwe, boże krówki jest:


focie Norbertowe,
ja nie mam cierpliwości do skrzydlatych modeli;)











To inwazyjny gatunek biedronki, który po wkroczeniu na nowe tereny zgrabnie i umiejętnie staje się najliczniejszym i dominującym (ponoć dość szybko przyczyniła się do wyniszczenia populacji biedronki dwukropki w Ameryce Północnej i zrobiła to w ekspresowym tempie.) No i co tu dużo gadać, od 2006 roku również i my mamy w naszej ślicznej Polsce nowy gatunek "chińskiej" biedronki, takiej co to źre jak opętana nie tylko mszyce, stawonogi i dojrzałe owoce, ale i  jaja, czy też larwy innych chrząszczy (np. tych nakrapianych "naszych"). W sumie to nie jej wina, że się zadomawia tam, gdzie jest jej dobrze. Inwazja nie jest zjawiskiem naturalnym, ino następstwem nieroztropnego zachowania człowieka, który by chronić swoje uprawy przed mszycami i innymi takimi, zaczął przenosić biedronkę poza rejony jej występowania. W dwa lata od pierwszych obserwacji Harmonia axyridis zdążyła zadomowić się w większej części naszego kraju, i świetnie się tu czuje, lubi tereny zurbanizowane, a jej ugryzienie (tak, ta zmora gryzie) może powodować alergię...

Tu została przez Norberta przyłapana na delektowaniu się  koleżanką


I tu zbliżam się właśnie do harmoniowego  monitoringu prowadzonego przez Centrum Badań Ekologicznych PAN, który ruszył w 2008 roku, a którego celem jest dokładna rejestracja rozprzestrzeniania się  owego osobnika u nas. Jakiś czas temu obfociłam takowego, obejrzałam, pokontemplowałam... i zapomniałam na pewien czas, będąc święcie przekonaną, że tu, w Bezduszu, gdzie bytują nawet raki szlachetne za nic w świecie nie znajdę najeźdźców a Azji. Myliłam się jednak, czego smutnym dowodem jest pełen słoik axyridisów formy succinea (najpopularniejszej):




łatwo je rozpoznać, bo są pomarańczowe bądź czerwone, w "rozlane" czarne plamy



  i dwa osobniki (kanibalka+ ta poniżej) formy spectabilis ( ładniutka, prawda?): 

albo w plamy czerwone na czarnym tle;)

Zastanawiałam się, czy monitoring jest nadal prowadzony, ale szybko dostałam odpowiedź, że "jak najbardziej", a wszelkie info możecie uzyskać na dole notki. Z pewnością niebawem przyjdzie mi się pożegnać z sympatyczną siedmiokropką i wspominać ją będę z rozrzewnieniem, ale cóż...tak to w przyrodzie zawładniętej przez ludzi bywa;) Jeszcze pokarzę jak Wam jak odróżnić Azjatkę od tej rodzimej, w momencie gdy są w formie larwy, zwanej pieszczotliwie krokodylkiem:


źródło zdjęcia


źródło zdjęcia

 i tabelka pomagająca odróżnić formy już dorosłe, ze stronki wspominanego wcześniej  Centrum Badań Ekologicznych PAN



i info dotyczące monitoringu, które znalazłam TUTAJ

"Zwracamy się z prośbą do wszystkich, którzy już spotkali lub w przyszłości zaobserwują bądź odłowią H. axyridis na terenie naszego kraju, o poinformowanie nas o tym i, o ile to możliwe, przesłanie okazów dowodowych lub zdjęć cyfrowych biedronek wraz z następującymi danymi:

data obserwacji
dokładne położenie stanowiska (miejscowość lub współrzędne geograficzne)
środowisko (np. pole kukurydzy, park miejski, bór sosnowy, na ścianie budynku, w mieszkaniu)
roślina, na której stwierdzono biedronkę (jeśli obserwator nie zna nazwy rośliny, prosimy podać, czy jest to roślina zielna, krzew, drzewo liściaste czy drzewo iglaste)
przybliżona liczba stwierdzonych biedronek (pojedynczy osobnik czy większa ich liczba)
stwierdzone stadia rozwojowe (dorosłe chrząszcze, larwy, poczwarki)
sposób stwierdzenia (np. obserwacja, złowienie w czerpak entomologiczny, odłowienie na światło)
o ile będzie to możliwe, prosimy również o podanie, jakimi mszycami lub innym pokarmem odżywiały się zaobserwowane biedronki
Jeśli osoba przysyłająca nam okazy biedronek będzie życzyła sobie je odzyskać, odeślemy je z powrotem po obejrzeniu.

Informacje prosimy przesyłać:
na adres e-mailowy: harmonia@cbe.internetdsl.pl

lub pocztą tradycyjną:

Piotr Ceryngier
Centrum Badań Ekologicznych PAN
Dziekanów Leśnyul. M. Konopnickiej 1
05-092 Łomianki"

UFFF... 

Na koniec dementuje plotkę, że jakoby biedronki robią to tak:




One robią to na... "pasówkę", bo wyposażone są w swoisty zamek;) tzn. samiec biedronki ma odpowiedni kluczyk do samicy , ale tylko tej ze swojego gatunku, co zapobiega powstawaniu hybryd i innych dziwactw. Niezwykłe, prawda???

A tych wszystkich co dobrnęli do tego miejsca proszę o wybaczenie... długość tego wpisu powaliła mnie na łopatki. Gwoli wyjaśnienia  powiem, że mogłabym klikać noc całą, bo nie wiem w co się wsadzić i gdzie się podziać. Mam takiego nerwa, bo od kilku lat próbuję uporać się z przewlekłą boreliozą, a tu znów chlasnęła mnie nimfa i wylazł mi wstrętny rumień, no jak z podręcznika. Jutro będę u lekarza, ale noc jak nic mam z głowy... ech... poczytam sobie co u Was:)