Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 stycznia 2014

Domowe sposoby na depresję, czyli zostań Superbohaterem

Niby nic jej nie brakowało. W klepsydrze jej życia pozostała już z pewnością niewielka ilość ziarenek dni, więc należałoby spokojnie i z pokorą przebrnywać przez każdy, coś tam zjeść, przeglądnąć prasę, zrobić parę kroków na świeżym powietrzu. Tylko, że one, tak bardzo podobne do siebie jak gdyby wyszły spod starej prasy drukarskiej, były dla prawie dziewięćdziesięcioletniej Frederiki Goldberger prawdziwym młyńskim kołem u szyi i powolnie ciągnęły jej duszę w, że się tak odrobinę Białoszewskim posłużę, "szarą nagą jamę" beznadziei  i otępienia. Z pewnością każdy z Was wie jak to jest, gdy bliską osobą dopada jakieś paskudztwo. Natrętnie szuka się wtedy rożnych, nawet najgłupszych sposobów na posłanie złego do wszystkich diabłów i tak też było w przypadku Frederiki. Jej wnuk, nie dość, że dostrzegł ów pogarszający się stan babcinego samopoczucia (co samo w sobie jest już  dość niezwykłe - wiadomo jakie mamy czasy, rzadko która rodzina mieszka "wielopokoleniowo", a na pytanie w słuchawce "Co u Ciebie babciu?" często usłyszeć można pozytywną, choć odbiegającą od prawdy odpowiedź), to jeszcze umiał  zaradzić onemu paskudnemu tym sposobem, że zachęcił i zmotywował staruszkę do zrobienia "czegoś szalonego". Efekty tegoż eksperymentu z pewnością przerosły ich wspólne, najśmielsze oczekiwania...  


i tak od zdjęcia do zdjęcia, od jednej absurdalnej pozy do drugiej i ów rodzinny duet ruszył z impetem na podbój internetu, a tym samym i świata, wywołując niezwykłe poruszenie. Fredrika niejako narodziła się ponownie, silna i żądna wrażeń :)


Sacha Goldberger-autor zdjęć
I niech no tylko mi ktoś powie, że starszemu człowiekowi nie przystoi zakochać się na wiosnę, biegać w trykociku, pracować w seks telefonie, czy też realizować najbardziej pokręcone marzenia... 

Super Mamikę znajdziecie i tutaj
Ważne, by w każdym wieku życie smakowało jak nigdy dotąd, 
czego i Wam z całego mojego przemarzniętego dziś serducha życzę!!!


***

piątek, 15 czerwca 2012

Hilda i jezioro


No muszę się z Wami podzielić nowoupolowaną Hildą



i przysięgam, mi także się wydaje, że świetnie skaczę na główkę :)))


*

środa, 7 marca 2012

No kulturalnie zwariuję zaraz

Dostałam cynk, że we wtorek jest coś, co nie może mnie ominąć. Każdy ma jakiegoś bzika, mój siedzi w osobie Bogusława Schaeffera, a dokładniej w okolicach jego dramatopisarstwa i jeśli nie uda mi się jutro dostać biletów na jeden z moich najulubieńszych spektakli, to pewne jest, że posunę się nawet do wręczniania łapówek, bądź innej próby przekupstwa, łącznie z łkaniem do słuchawki wszelkim znajomym mogących pomóc:)
Spektakl ów to owiany legendą "Scenariusz dla trzech aktorów" Bogusława Schaeffera, reżyserowany przez Mikołaja Grabowskiego (dekoracyjna obsada: Peszek i dwaj Grabowscy, z czego jeden to dobrze wszystkim znany, zaszufladkowany Andrzej, czyli serialowy Ferdynand Kiepski). Dlaczego to taka perełka? Sztuka ta grana jest  już 25 lat, nieprzerwania w tym samym składzie i przy pełnych salach, jednym słowem jest fantastyczna i za każdym razem jak ją oglądam (niejako uczestnicząc, bo i widz jest wciągany w grę) to na drugi dzień mam zakwasy na policzkach, poważnie!!! Więc nie chciałabym sobie odpuścić takiej śmiechoterapii, oj nie...



Tak więc proszę, trzymajcie kciuki za te bilety, bo dawno nie miałam takiej ochoty na dobrowolne "pocenie się z wysiłku intelektualnego", w zamian oferuję Wam obnażenie wstydliwej prawdy o Sydonii, będącej owocem celnych obserwacji Pana Schaeffera, otóż Sydonia to - "rozdwojony bliźniak, który do wszystkiego ma talent, ale nic mu się nie chce"!!!
Zawsze, ale to zawsze jak słyszę te cudnie opisujące mnie słowa to się porządnie rumienię :D nawet jak to napisałam... zastanawiam się czy ich sobie gdzieś nie wytatuować w ramach działań mobilizacyjnych, najlepiej na czole :)))



*



Wkleiłabym z ochotą nawet i godzinę spektaklu, ale to tylko mizerny posmak, więc jeśli będziecie mieli okazję zobaczyć całość w teatrze- szczerze i gorąco polecam!!! Jak wygram jakąś pokaźną sumkę to natychmiast (no, aktorzy już niemłodzi) zorganizuję prywatne przedstawienie i Was wszystkich na nie zaproszę (słyszeliście o dziwniejszym, totolotkowym marzeniu?) :))) 

Natomiast przynudzanie w kwestii mojej fascynacji Schaefferem zostawię sobie na inny raz, bo z pewnością będzie to dłuuuugi post pełen szału uniesień i mądrzenia się w moim wykonaniu, więc teraz Was oszczędzę (na razie) ;D 



*

niedziela, 26 lutego 2012

Przerwa na reklamę


Bo są reklamy, które świetnie komponują się porannym croissantem i kawą, zwłaszcza w poniedziałek:)))








* zatem miłego poniedziałku :D *


*

czwartek, 16 lutego 2012

Komentując rzeczywistość


Nic dodać w temacie zaokiennym :)

rys. Kasia Zalepa, moja ulubiona komentatorka
zdarzeń, co też czyni w prosty, humorystyczny,
i niezwykle trafny sposób. Polecam gorąco! :D



Mnie też nieco zasypało i zrobiło się cudnie cicho-sza. 
Jestem niepocieszona jutrzejszą
wczesno*po*ranną 
lodo*skrobną
zakli*zamko*błagalną 
śniego*brnącą 
przy*musową
wyprawą do wielkiego, rozciapanego miasta:)


Ech



*

piątek, 23 września 2011

Duane Bryers i jego jesienna dziewczyna z jabłkami

Pierwszy dzień jesieni wcale nie musi trącić nostalgią. Mniejsza o to, że bociany się nie pożegnały, a brzozowe liście upstrzyły mocno zielone dywany mchu i zwodzą me oczy udając kurki.  Mniejsza, że serce boli zostawić tu kota na zimę. W końcu nawet nie jest mój, to dzikus z krwi i kości, gdzieniegdzie na wioskach bandytą zwany, ale ten łapserdak taki rozmowny jest i czarujący w każdym kocim calu. Ech... mniejsza o to...

Na rozpędzenie jesiennych mamrotków i marudków chciałabym przedstawić Wam  Hildę. To jedna z pierwszych dziewczyn pin-up. Oj, pamiętam, że dziadek miał talię  kart z takimi dziewczynami. Pożółkłą  i mocno sfatygowaną, pamiętam także, że  bardzo mnie te panie śmieszyły:) Podejrzewam, że twórcą tych niezwykłych akwarelowo-aerografowych rysunków był Alberto Vargas, choć pewności nie mam. Wyznaczał on standardy dla artystów pin up i był jednym z najwybitniejszych rysowników w swojej dziedzinie. Szkoda, że nie udało mi się "zaopiekować" tą dziadkową talią kart... Niemniej jest to wciąż żywa sztuka mająca miliony odbiorców, może nie w Polsce, ale i nawet do nas czasami przywędrowuje, chociażby ot tak:





Ach, miało być o jesiennej dziewczynie z jabłkami... twórcą tej poniższej jest Gil Elvgren


Dziewczyny u niego przedstawiane są w delikatnie seksownych i uroczych sytuacjach, może  to być ta chwilka, w której niesforny powiew wiatru unosi sukienkę odsłaniając nogi  (koniecznie odziane w pończoszki) lub zrywa kapelusz. Często jest to złapany moment jakoweś codziennej czynności, sytuacji i jest to zrobione w bardzo sympatyczny sposób... I tą pokrętną drogą przywiodłam Was do tytułowej Hildy, w której to jestem zakochana po uszy, ba, po sam czubek rudowłosej głowy! Ha,  kto mnie zna od razu będzie wiedział z jakiego powodu :) Jej twórcą jest Duane Bryers i jak dla mnie to jest to absolutne mistrzostwo. Proszę, poznajcie się z Hildą, bo będzie u mnie częstym gościem jako swoiste antidotum na obsiadające mnie jesienne smutasy, ale skąd się wzięła, co i jak? o tym następnym razem.

Na dziś wieczór już tylko jesienna Hilda z jabłkami:    

















*